Na słodko

Tiramisu

grahan

Dzisiaj będzie o tiramisu – jestem koneserem tego deseru. Próbowałam około 10 różnych przepisów. Zawsze w każdej restauracji zamawiam jeśli tylko jest w karcie – to mój test na włoskie knajpki.

I tak powiem Wam…mam najdoskonalszy przepis ever! Dostałam go raz od zaprzyjaźnionego Włocha i prawie padłam na zawał gdy zgubiłam kartkę. Ale później odnalazłam go w polskiej książce o kawie, którą dostałam od przyjaciela na Gwiazdkę.
Uffff….
Kilka słów o tiramisu. W mojej ocenie przepis M.Gessler jest nieco oszukany bo na pianie z białek. Wiadomo- wersja big. Ale prawdziwe tiramisu jest z żółtek, z dobrego mascarpone, z prawdziwą wanilią i z amaretto. Nie ma innej opcji!

Wklejam przepisik zatem i życzę udanego popołudnia.
A jeśli jesteście w Krakowie i chcecie spróbować najdoskonalszego tiramisu jakie jadłam w życiu (nie licząc tego we Włoszech), zamówcie jedno w Portobello na ul. Księcia Józefa a odpłyniecie!

Przepis:
500 g mascarpone
4 żółtka
80 g cukru
200 ml espresso + 20 ml amaretto
wanilia w laskach
kakao Deco Moreno

Zaparzyć espresso, dodać amaretto, ochłodzić. Żółtka ubić z cukrem na gładką masę, dodać miąższ wanilii i partiami mascarpone. Biszkopty nasączyć espresso, wyłożyć 1/2 mascarpone, znowu położyć warstwę biszkoptów, potem wyłożyć resztę serka. Na koniec oprószyć wszystko gorzkim kakao, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki min. na 2 godziny (polecam jednak 5-6 godzin)

Można w pucharkach, można w formie. Jeśli nie macie pod ręką amaretto (ja akurat nie miałam), wersja ciut oszukana to 20 ml Baileysa i 2 krople aromatu migdałowego.

10351327_940202815994014_8115906895135364376_n
10378921_940202735994022_3898285799233972213_n

154176_177464825601154_5202898_n